top of page
Tło strony 1.png

Po robocie nie rozmawiamy o robocie

dlaczego to hasło jest największą czerwoną flagą w Twoim zespole?


To zdanie pada zazwyczaj przy pierwszym kuflu piwa, na firmowej kolacji lub podczas integracyjnego wyjazdu, tuż po tym, jak opadnie pierwszy kurz po zamknięciu laptopów. „Słuchajcie, umówmy się: po robocie nie rozmawiamy o robocie”. Wszyscy potakują z ulgą. Przez lata myślałem o tym pozytywnie – wreszcie chwila oddechu, integracja, bycie „normalnym”, odcięcie się od stresu i trudnych tematów.

Dziś jednak, patrząc na dynamikę dziesiątek zespołów i analizując mechanizmy psychologiczne rządzące nowoczesnymi biurami, widzę w tym haśle coś głęboko niepokojącego. To nie jest przepis na dobrą zabawę. To rozpaczliwa próba ratowania naszego człowieczeństwa, które codziennie zostawiamy w biurowej szatni.

Mówiąc „nie rozmawiajmy o pracy”, wysyłamy do siebie nawzajem potężny, podprogowy komunikat: „W pracy noszę maskę, której nienawidzę. Ty też ją nosisz. Nie chcę patrzeć na Twoją biurową wersję, bo mnie męczy, a moja własna mnie przeraża. Odstawmy to teatrum na bok, żebyśmy mogli przez chwilę poczuć się jak ludzie”. To ciche przyznanie się do porażki – dowód na to, że w ramach naszych obowiązków zawodowych stworzyliśmy system, w którym bycie sobą jest po prostu niemożliwe.


Pułapka dwóch dróg: Dlaczego zmiana firmy lub zaciśnięcie zębów to ślepa uliczka?

Kiedy orientujemy się, że obiecany „ludzki wymiar pracy” jest tylko fasadą, a my codziennie musimy „przełączać się” w tryb robota, nasz umysł zazwyczaj podsuwa nam dwa standardowe mechanizmy obronne. Oba są normą, oba są zrozumiałe, ale oba na dłuższą metę są wyniszczające.


1. Wielka Ucieczka: „Zaraz to rzucę, znajdę inną pracę, tam będzie normalnie”

To myślenie życzeniowe, które napędza rynek rekrutacyjny, ale rzadko rozwiązuje problem. Wierzysz, że problem leży wyłącznie w kulturze danej firmy, w konkretnym szefie czy w specyfice branży. Zmieniasz otoczenie, znowu przechodzisz proces rekrutacji, znowu słyszysz o „rodzinnej atmosferze” i znowu wchodzisz w fazę miodowego miesiąca. Jednak po kilku miesiącach, gdy opadną emocje, lądujesz w dokładnie tym samym punkcie. Dlaczego? Bo ucieczka przed kulturą organizacyjną bez zrozumienia jej mechanizmów to tylko zmiana dekoracji w tym samym dramacie. Jeśli nie nauczymy się budować autentycznych relacji wewnątrz systemu, będziemy te same „zbroje” wnosić do każdego nowego biura.


2. Strategia Męczennika: „Przetrwam to. Jestem ponad to. Pokażę im, na co mnie stać”

To podejście jest jeszcze bardziej podstępne. Zaciskasz zęby, izolujesz się emocjonalnie i wchodzisz w rolę „profesjonalisty do zadań specjalnych”. Myślisz, że jeśli będziesz pracować ciężej, szybciej i lepiej, to w końcu „oni” dostrzegą w Tobie człowieka i docenią Twoje poświęcenie. To pułapka ambicji. W systemie, który nie dba o relacje, Twój nadludzki wysiłek zostanie potraktowany jako nowa norma wydajności, a nie powód do budowania więzi. „Oni” – czyli menedżerowie uwięzieni we własnych zbrojach – nigdy nie dostrzegą Twojego wnętrza, dopóki Ty go nie pokażesz. Ciągłe udawanie, że „dajesz radę”, podczas gdy w środku narasta cynizm, to najprostsza droga do wypalenia, którego nie wyleczy żaden urlop.


Rozwiązaniem nie jest ani ucieczka, ani męczeństwo. Rozwiązaniem jest naprawa tego od środka. Małymi krokami, które nie polegają na „wywracaniu stolika”, ale na stopniowym zdejmowaniu przyłbicy i sprawdzaniu, co się stanie, gdy pozwolimy sobie na autentyczność.


Rozdwojenie jaźni: Dlaczego zawodowo tracimy ludzkie kompetencje?

To fascynujący i bolesny paradoks. Prywatnie większość z nas to świetni ludzie. Potrafimy słuchać bez przerywania, gdy przyjaciel ma trudny czas. Potrafimy wybaczyć błąd, bo wiemy, że „każdemu się zdarza”. Zauważamy zmęczenie partnera i oferujemy wsparcie bez pytania o status zadania.

W pracy te same osoby – ci sami empatyczni ojcowie, czułe matki, lojalni przyjaciele – nagle tracą te kompetencje. Dlaczego? Ponieważ wchodzimy w role. Rola pracownika, menedżera, lidera czy właściciela niesie ze sobą zestaw niepisanych oczekiwań i lęków. W tych rolach uczymy się, że:

  • Emocje to ryzyko: pokazanie strachu lub niepewności może zostać uznane za brak profesjonalizmu.

  • Słabość to zagrożenie: przyznanie się do błędu może kosztować premię lub awans.

  • Szczerość ma cenę: powiedzenie, że system nie działa, może zostać odebrane jako „brak lojalności”.

Więc zakładamy zbroję. Pancerz profesjonalizmu, dystansu i chłodnej uprzejmości. Problem w tym, że kiedy wszyscy wokół noszą zbroje, nie da się zbudować relacji. Można jedynie „funkcjonować”. Można dowozić wyniki, realizować KPI i zamykać projekty, ale bez prawdziwego zaufania system staje się kruchy. Ludzie są emocjonalnie wycofani, skupieni na przetrwaniu, a nie na rozwoju. I właśnie dlatego tak bardzo potrzebujemy tego „zakazu rozmów o pracy” po 17:00 – bo noszenie tego pancerza przez 8 godzin dziennie jest po prostu fizycznie i psychicznie wycieńczające.



Gry planszowe: Laboratorium autentyczności i „zespołowa terapia” przy stole

Jeśli chcemy naprawić relacje w zespole, musimy stworzyć przestrzeń, w której ludzie – nadal będąc w środowisku pracy – mogą bezpiecznie zdjąć zbroje. Nie da się tego zrobić deklaracjami typu „mamy otwartą kulturę”. Relacje buduje się przez wspólne doświadczenie, a nie przez slogany na ścianach w kuchni.

I tu dochodzimy do narzędzia, które bywa bagatelizowane, a ma moc niemal transformacyjną: nowoczesnych gier planszowych.

Kiedy mówię o grach w kontekście poważnych problemów w firmie, często spotykam się z oporem. „Mamy kryzys komunikacyjny, a Ty chcesz nam dać kostki i karty?”. Tak, dokładnie tego chcę. Granie w dobrze dobraną grę planszową jest przede wszystkim głębokim doświadczeniem relacyjnym.

Działa to pod pewnymi względami podobnie jak rozmowa z psychoterapeutą, ale w wersji „action”. W gabinecie terapeuty analizujemy swoje schematy zachowań. Przy stole z grą planszową te schematy po prostu się dzieją. Gra to bezpieczne laboratorium, w którym:

  • Nawzajem się słuchamy: W grach kooperacyjnych (gdzie zespół gra przeciwko mechanice gry) komunikacja jest kluczem do przetrwania. Musisz zrozumieć intencje drugiego gracza, zaufać mu i wspólnie wypracować rozwiązanie pod presją.

  • Wychodzą naturalne style reakcji: W grze szybko widać to, co w codziennej pracy bywa skrzętnie ukrywane. Zobaczysz, jak lider reaguje na porażkę, jak pracownik przejmuje inicjatywę w sytuacji kryzysowej i jak zespół radzi sobie z ograniczonymi zasobami.

  • Zdejmujemy maski: Rywalizacja lub współpraca nad planszą uruchamia autentyczne emocje – ekscytację, frustrację, radość. Nie da się udawać „idealnego funkcjonariusza”, gdy musisz w ułamku sekundy zareagować na ruch przeciwnika.


To nie jest „tylko zabawa”. To proces, w którym gra pozwala nam zobaczyć siebie nawzajem jako ludzi, a nie jako funkcje. Dopiero rozmowa po grze – moderowana refleksja nad tym, co się wydarzyło – nadaje temu sens i pozwala przełożyć te doświadczenia na język codziennej współpracy.


Board Game Heaven – wiemy, jak ugryźć ten problem od środka

Wielu liderów boi się, że gry w firmie to infantylizacja pracy. Rozumiemy ten opór. Samodzielne kupienie kilku pudełek gier do biura i liczenie na cud zazwyczaj kończy się porażką. Bez odpowiedniego kontekstu, doboru mechanik i wsparcia, gra staje się kolejnym polem napięć.

W Board Game Heaven powstaliśmy właśnie po to, by wypełnić tę lukę. Nie jesteśmy dostawcami rozrywki – jesteśmy partnerami w budowaniu lepszej komunikacji. Wiemy, jak:

  • Rozpocząć pracę w zespole: Dobieramy gry do konkretnych problemów (brak zaufania, słaba komunikacja, konflikty w hierarchii).

  • Moderować proces: Prowadzimy zespół krok po kroku, od zabawy do głębokiej refleksji nad tym, jak działamy jako grupa.

  • Budować mosty: Pomagamy przenieść wnioski znad planszy do codziennych biurowych realiów.


Realna zmiana wymaga pracy całego zespołu – od dyrektora po stażystę. Bez chowania się za hierarchią. Bez obserwowania z boku. Nasza usługa to sygnał, że traktujesz swoich ludzi poważnie – na tyle poważnie, by dać im przestrzeń na bycie sobą, a nie tylko „pracownikiem od dowożenia”.



Rachunek, którego nie da się uniknąć

Możesz dalej wierzyć, że „po robocie nie rozmawiamy o robocie” to dobra zasada, która chroni Twój zespół. Możesz zaakceptować fakt, że Twoi ludzie noszą zbroje, które ich uwierają. Możesz liczyć na to, że kolejna integracja przy alkoholu magicznie naprawi atmosferę (choć wiesz, że po niej zazwyczaj zostaje tylko kac i te same nierozwiązane konflikty).

Ale relacje, o które nikt nie dba i których się nie przepracowuje, zawsze wystawią rachunek. Czasem jest to spadek efektywności, czasem odejście kluczowego talentu, a najczęściej – wszechobecna przeciętność wynikająca z tego, że ludziom przestało zależeć.

W Board Game Heaven wiemy, jak sprawić, by komunikacja wewnątrz Twojego zespołu stała się naturalna, a nie wymuszona paktami o milczeniu. Pomagamy naprawić system od środka, przy stole, a nie nad nim. Bo wynik jest ważny, ale bez relacji – jest tylko chwilowy.


Czy jesteś gotowy, by sprawdzić, co gra powie o Twoim zespole?



Chcesz zobaczyć, jak Twój zespół zdejmuje zbroje?

Jeśli czujesz, że Twój zespół potrzebuje czegoś więcej niż kolejnej kawy i deklaracji o „otwartych drzwiach” – porozmawiajmy. Pokażemy Ci, jak projektujemy procesy, które realnie zmieniają sposób, w jaki ludzie na siebie patrzą. BoardGame Heaven przygotuje dla Ciebie wstępny scenariusz takiej pierwszej sesji „odczarowujące” relacje - jeśli tylko jesteś na to gotowy.


Komentarze


Pieski do adopcji - Grupa G11 Schronisko Paluch

© 2035 by Zmalujemy. Powered and secured by Wix 

bottom of page